W ostatni upalny weekend, gdy termometry wskazywały ponad 35 stopni zamiast siedzieć w domu lub skryć się w klimatyzowanej galerii handlowej, wybraliśmy się nad Jezioro Bielawskie. Wzięliśmy ze sobą namiot, kapelusze na głowy i kremy z wysokim filtrem i wyruszyliśmy w niedzielny poranek do Bielawy.

Co i gdzie?

Jezioro Bielawskie znajduje się u podnóża Gór Sowich, w Bielawie położonej około 60 km od Wrocławia. W skład kompleksu, poza jeziorem z plażą i pomostem, wchodzi odkryty basen familijny, wyspa, do której prowadzi molo, plac zabaw oraz wypożyczalnia sprzętu wodnego.

Nasze wrażenia – basen

Jadąc na miejsce postanowiliśmy najpierw udać się na basen. Wstęp tam jest płatny, więc będąc tam z rana myśleliśmy, że unikniemy stania w kolejce. Niestety nasz sprytny plan się nie powiódł, bo okazało się, że nie tylko my wpadliśmy na taki pomysł i już o 10 do kasy prowadziła dosyć długa kolejka. Weszliśmy po 20 minutach, co i tak nie jest złym wynikiem, biorąc pod uwagę fakt, że kasa była tylko jedna, a w dodatku przyjmowała płatności tylko gotówką.

basen-bielawa

Po wejściu na teren basenu próbowaliśmy namierzyć jakieś miejsce w cieniu, lecz niestety wszystkie były już zajęte (!). Znaleźliśmy więc przytulne miejsce przy krzaczkach, gdzie założyliśmy swój obóz i po szybkim zrzuceniu okryć pobiegliśmy na pierwszą atrakcję, czyli wodny plac zabaw.

Słuchajcie – to była rewelacja! Żałujemy, że takich miejsc nie ma we Wrocławiu. W dodatku był to strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o upał, jaki panował w zeszłą niedzielę. Wodny plac zabaw to liczne natryski, fontanny i kurtyny wodne, które cudownie ochładzają delikatną bryzą. Dla dzieciaków jest to niesamowita frajda – nie znam osobiście dzieci, które nie lubiłyby tryskać i polewać się wodą. Dorośli również korzystają z przyjemnego chłodzenia podczas pilnowania swoich dzieci lub nawet stojąc w pobliżu. Podczas naszego pobytu było dość wietrznie, więc bryza roznosiła się nawet na kilka metrów poza wodny plac zabaw. Bardzo podobało mi się również podłoże wykonane z antypoślizgowego przypominającego kauczuk materiału. Dzieci bezpiecznie mogą tam biegać, bez obawy o jakikolwiek wypadek.

Tuż obok placu zabaw jest dosyć duży dwupoziomowy brodzik ze zjeżdżalnią dla najmłodszych. Całość również wykonana z antypoślizgowego materiału, jedynie w miejscu wyznaczonym do zjeżdżania jest gładko i ślisko. Świetna atrakcja, jednak dość szybko opanowana przez tłum dzieci i pilnujących je rodziców. Dlatego po kilku zjazdach ewakuowaliśmy się do głębokiego basenu, żeby trochę popływać.

Basen do pływania jest całkiem duży i poruszanie się w nim było dużo prostsze niż na zatłoczonej części dziecięcej. Jeśli chodzi o głębokość to zaczyna się na 1,30m, a kończy na 1,70 m.

Co do samego terenu basenu to jest pokryty trawą, która niestety przez ostatnie gorące dni wysuszyła się prawie całkowicie. Zamiast miękkiej zieleni pod stopami były ostre wystające „kolce”, którymi można było sobie zranić stopę. Przy basenie nie ma też zbyt wielu drzew, dlatego w gorące dni warto zaopatrzyć się w namiot lub parasol. Jeśli chodzi o zaplecze sanitarne i gastronomiczne to są normalne toalety, przebieralnie i budki z lodami, kawą czy jakimiś fast-foodami. Przy dużym basenie stoi również wysoka zjeżdżalnia, ale w ostatnią niedzielę była nieczynna (nie wiem czy tymczasowo czy to tak na dłużej?).

Nasze wrażenia – Jezioro Bielawskie

Po kilku wizytach na wodnym placu zabaw postanowiliśmy przenieść się na chwilę na plażę nad jezioro, aby dziewczynki mogły pobudować trochę z piasku (bo przecież żyć nam nie dawały). Z basenu na plażę jest może jakieś 200 m, więc dojście tam zajęło nam niecałe 10 minut. Po przekroczeniu bramy troszkę przeraził nas widok odpoczywającego tu tłumu ludzi. Nie było szans, żeby rozłożyć się z ręcznikiem na piasku (było około 14:00). Plaża jest niewielka i nie mieści wszystkich weekendowych gości. Dlatego zostawiliśmy swoje rzeczy na przesuszonej trawie niedaleko ogrodzenia i poszliśmy nad brzeg jeziora, żeby pobudować jakieś zamki i zamoczyć się w jeziorze. Dziewczyny z tatą zabrały się za kopanie dziur, a ja przetestowałam w tym czasie jeziorko. Woda jest tu czysta, bez takiego mułu, jaki jest na przykład w Mietkowie. Zejście jest łagodne i spokojnie można tu przyjechać pokąpać się z dziećmi. W dodatku bezpieczeństwa pilnują tu ratownicy, a na jeziorze są wyznaczone strefy dla umiejących i nieumiejących pływać. Przy plaży jest pomost, przy którym cumują kajaki i rowerki wodne. Z brzegu rozpościera się piękny widok na góry oraz wyspę i molo. Miejsce bardzo malownicze, jednak tak jak wspominałam – bardzo zatłoczone. Podobnie zresztą jak basen. Na pewno zupełnie inaczej to wszystko wygląda w tygodniu. Weekendy mają to do siebie, że przyciągają w takie miejsca nie tylko miejscowych, lecz również wielu przyjezdnych.

Przydatne informacje

Basen czynny: w sezonie 2019 do 1 września w godz: 10:00 – 19:00
Wstęp na basen: normalny 7 zł, ulgowy – 4 zł, dzieci do lat 3 wchodzą za darmo
Istnieje możliwość wypożyczenia parasola – 10 zł i leżaka – 10 zł
Wstęp na plażę: bezpłatny
Wypożyczenie rowerka wodnego lub kajaka: 10 zł/h lub 6 zł/0,5h
Więcej informacji: jezioro bielawskie

basen-bielawa