W związku z panującą jesienno-deszczową aurą, uważam sezon na kryte place zabaw za otwarty. W zeszłym roku mniej więcej o tej porze odwiedziliśmy Rodzinne Centrum Rozrywki – Loopy’s World. Relację z tego wyjścia przeczytacie tutaj. Tym razem wybraliśmy się do drugiego tego typu miejsca na mapie Wrocławia, do Parku Rozrywki Rodzinnej – Bobolandii.

Co i gdzie?

Bobolandia znajduje się przy ulicy Jana Długosza (równoległa do al. Kromera), w pobliżu takich atrakcji jak park trampolin – GOjump czy ścianka wspinaczkowa Fpinka. Według ich strony internetowej jest to największy tego typu obiekt w Polsce. Podobnie jak Loopy’s World. Zaczynam podejrzewać, że w każdym większym mieście istnieje taki park, który jest największy w Polsce.

Nasze wrażenia

Zacznę od pozytywów, żeby nie było, że się czepiam. Po pierwsze w Bobolandii jest dużo niespotykanych nigdzie indziej atrakcji, a przede wszystkim dużo dmuchańców. Wiadomo, że zawsze, gdy na jakiejś imprezie plenerowej pojawia się dmuchany zamek, to jest bardzo oblegany przez dzieci. Nic więc dziwnego, że te atrakcje cieszą się ogromnym zainteresowaniem odwiedzających Bobolandię dzieci. Dmuchańców jest kilka, każdy inny i na swój sposób atrakcyjny. Niektóre tworzą tor przeszkód do pokonania, po innych można skakać, wspinać się i zjeżdżać. Nasza córka była nimi zachwycona, biegała od jednego dmuchańca do drugiego. Fakt faktem, że często traciła na nich równowagę, zwłaszcza gdy w pobliżu skakały starsze dzieci i wtedy zabawa już się jej mniej podobała. Emilka ma niecałe 2,5 roku, a wydaje mi się, że najlepiej czują się tam dzieci w wieku 4 – 7 lat. Córka może jest jeszcze trochę za mała. Co wcale nie przeszkadzało jej wszystkiego spróbować. Trudno było za nią nadążyć. Kolejną fajną atrakcją jest zjeżdżalnia – wulkan, na którą wspina się po linie lub z drugiej strony – po wystających stopniach. Z każdej wysokości, na którą dostanie się dziecko, można zjechać na dół. Inną ciekawą zjeżdżalnią jest zjeżdżalnia rolkowa. Siada się na jabłuszku i zjeżdża po obracających się rolkach. Na terenie parku jest też mini boisko do piłki nożnej z dmuchanymi ścianami, małpi gaj, strefa z trampolinami, cymbergaj, stoły bilardowe, strefa z mega klockami oraz klatka z piłeczkami. Poza atrakcjami czysto ruchowymi jest też miejsce, gdzie dzieci mogą pobawić się kreatywnie w tworzenie obrazków z magicznego piasku, skorzystać z komputerków edukacyjnych czy pomalować sobie buzię.

Jeśli chodzi o rzeczy, które mi się nie podobały to zacznijmy od tego malowania buziek. Jest to taka atrakcja, która wywołuje u dzieci ogromną radość wymieszaną z podekscytowaniem. Natomiast na stanowisku tym panowała wręcz grobowa atmosfera. Osoba, która malowała dzieciom twarze albo miała bardzo zły dzień albo w ogóle nie ma podejścia do dzieci. Robiła to jakby za karę, zero uśmiechu, zero jakiejkolwiek interakcji z dzieckiem. Nie mam nic do jej zdolności, bo buzie były pomalowane cudnie, chodzi mi tylko o odpowiednie nastawienie do tego, co się robi. Druga rzecz tyczy się bezpieczeństwa w parku. I tu mam zarzuty do dwóch miejsc. Pierwszym jest małpi gaj, w którym niestety jest bardzo ciemno. A drugim jest łączenie dmuchańców, które było nieszczelne, prez co dzieci tam wpadały, łącznie z moja córką. Na styku dwóch dmuchańców jest szpara, której nie widać, więc córka biegnąc z jednej atrakcji na drugą wpadła tam po pachy i potrzebna była nasza pomoc, żeby ją stamtąd wydostać. Chyba nie powinno tak być. Ostatnia rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę, a która rzuca się od razu w oczy to stan ogólny parku. Miejscu przydałby się remont lub chociaż jakieś odświeżenie. Schody prowadzące do szatni trzeszczą i uginają się tak, że ma się wrażenie, że zaraz człowiek się zapadnie. Malowidła na ścianach są już nieco szaro-bure, a podłoga pokryta wykładziną, nie daje pewności, czy jest czysta. Wchodzi się na teren oczywiście bez butów, ale wobec wózków nie ma już żadnych kryteriów. Można więc swobodnie wjechać z brudnymi kołami. Oczywiście, jest to wygodne, sama byłam z wózkiem, w którym leżała młodsza córka. Zastanawiam się tylko jak oni tam utrzymują czystość? Strefa restauracyjna również kuleje jeśli chodzi o wrażenia estetyczne. Widać, że w miarę potrzeb została poszerzona o kolejne stoliki i krzesła, ale razi to, że brakuje tam jakiejś spójności, każde krzesło z innej parafii, taka trochę prowizorka. Może się czepiam, może to szczegóły, bez żadnego znaczenia dla dzieci, ale nie mogę nie porównać Bobolandii do Loopy’s World, a tam jednak widać już na pierwszy rzut oka lepszą jakość.

Mimo wszystko Bobolandia jest miejscem, w które warto zabrać swoje dziecko. My też tam na pewno jeszcze wrócimy jak córka będzie trochę starsza, żeby mogła w pełni skorzystać ze wszystkich atrakcji, a zwłaszcza z dmuchańców. Bo te są naprawdę świetne i to jest duża przewaga Bobolandii nad Loopy’s World, bo tam tego po prostu nie ma.

Przydatne informacje

Czynne: pon-czw 10:00 – 19:00, pt-nd 10:00 – 20:00
Wstęp na cały dzień: pon-pt: 27 zł (po 17:00 pon-czw – 20 zł), sob-nd: 32 zł (po 17:00 pt-nd – 23 zł), dorośli – 5 zł
Wifi: Tak

Please follow and like us: